Kategorie: Wszystkie | kalendarzyk
RSS
niedziela, 21 grudnia 2008

 

I ZNÓW BICIE SERCA OD SAMEGO PORANKA:

  • - bicie serca...okropny sen o tym że śledzie uciekły z zalewy...;) poważnie...
  • - jak miło spojrzeć w okno, usiąść na łóżku, spokojnie pomysleć i obrać taktykę kolejnych przygotowań świątecznych....kop...i znów bicie serca, no tak Oliwier nigdy nie żałował mojej wątroby....
  • - no i śniadanko, przewijanko ,,miśka'' , poranna kawa i w drogę.....tata do pracy (moje tomajejeczko, choć jako noworoczne postanowienie obiecałam,że wymyślę coś bardziej optymalnie pozytywnego dla jeo wizerunku ;)bicie serca- czy mi się uda?)
  • - no i fajnie, sprzątanie, gotowanie kapusty na bigosik, powolna segregacja składników, które można trzymać poza lodówką ( puszki- groszki, kukurydze i takie tam..) bo powoli zaczyna brakować metrażu...w lodówce, rzecz jasna
  • - i drzemka Oliwierka, godzina 15.30...myk, myk i komp załączony..może coś nowego się pojawiło na Blogu Konkursowym TCHIBO EXCLUSIVE...bicie serca...... i nic...no tak zapomniało mi się, że w końcu w weekend to albo się odpoczywa, albo się śpi, albo się baluje, albo wszystko na raz...broń Boże pracuje...bleeeeeeeee
  • - wieczór..padł komp...może z przegrzania....i co najgorsze moje tomajajeczko nie wie co jest?! BICIE SERCA!!!..czy wymyśli przyczynę i co najgorzse ją usunie...do poniedziłaku???? do ogłoszenia wyników...

a jak tu nie zwariować, jak tu przeżyć bez zawału do Świąt????

idę zmierzyć puls....

 

00:11, emikluka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 grudnia 2008

PS.

wymienię swojego maila:

TV Market      

tytuł: ,,Czy masz już coś wyjatkowego''

 

na maila

blog@tchibo.pl

tytuł: ,,Gratulację, zdobyłaś nagrodę główną''

 

liczy się kolejność zgłoszeń :)

nie odwołuję ofert ;)

 

z pozdrowieniami dla wszystkich uczestników konkursu ...

00:19, emikluka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 grudnia 2008

Świąteczny nastrój ogarnął mnie już dawno, myślę, że był to moment kiedy witryny zrobiły się naprawdę kolorowe, a ozdoby rozjaśniły wszystkie, nawet te najciemniejsze ulice....

To był równiez moment kiedy na grobie taty i brata zapaliłam znicz, przyniosłam stroik, pomyślałam o tych, których już nie ma.....Modlitwa, rozmowa, świąteczne postanowienia, opowieść o minionym okresie, refleksja....

Święta to czas łączenia się z rodziną, więc nawet jeśli fizycznie nie moge tego doświadczyć, stanę w miejscu gdzie po raz ostatni widziałam ojca,a brata?... on umarł przed moimi narodzinami, czuję ..jakby odpowiadał na moje słowa, znam jego pogląd na to co mówię.... może wyda się to niektórym śmieszne, ale jego obecność jest dla mnie odczuwalna w róznych momentach życia....a w te Święta obiecali, że również będą ze mną!

Prawdziwa magia Świat, wówczas gdy oddech wraca do normy, serce bije wolniej a każdy nerw mojego ciała staje się wykołysany, ogarnia mnie gdy świeci choinka, na zewnątrz opada płaszcz wieczoru, śnieg rozjaśnia ziemię, a w moim domu zapalamy płomień ,,świateczny''. Nie wyobrażam sobie kolacji wigilijnej bez świecy świątecznej, zawsze odbywały się one w swoistym klimacie, i takie są dla mnie wyjątkowe....

Smak karpia i sledzi w smietanie podanymi z ziemniaczkami w mundurkach, pogłębiają ten stan przeżycia świątecznego czasu....To są potrawy, których nie jadam w żadne inne dni poza Wigilią, może to główna przyczyna mojego skojarzenia smaku z tym wydarzeniem.... A kolęda i opłatek, to wspaniałe rozpoczęcie wieczerzy....

W ten jeden wieczór zapominam tak naprawdę, o wszystkich trudach w pogoni za Świętami, o wszystkich smutkach w pogoni za codzinnymi sprawami, o wszystkich krzywdach jakie mogły nas spotkać, o wszystkim co mogło ułożyć się inaczej....to dla mnie czas odnowy, nowych postanowień i pojednania się przy rodzinnym stole...Pasterka pomaga poczuć jak ważny jest ten czas, otwiera serce....

i choć nie zawsze każdemu udaje się spędzić Święta z rodziną, to jednak liczy się pamięć o nich, liczy się rozmowa, nawet jeśli trwa chwilę, liczy się spojrzenie, nawet z daleka, liczą się słowa ,,Wesołych Świąt'' nawet jeśli nie możemy być razem....

 jednak dla mojego synka pewnie długo świąteczny nastrój będzie kojarzył się z Mikołajem....który przynosi...maaaaaaaaaaasęęęęęęęę prezentów.....

a czy w ty roku też o nas nie zapomni?

hm...ma głęboką nadzieję, że nie....i wpadnie kominem ;)

 

22:35, emikluka
Link Dodaj komentarz »

Tak,

teraz mogę usiąść przy kawie TCHIBO EXCLUSIVE....i zaspokoić swoje kubki smakowe.....

Co do mojego wyobrażenia o smaku kawy mogłabym pisać wiele, ponieważ kawa łączy smakiem, aromat zamyka moje powieki by ujrzeć od głębi wnętrze każdego ziarenka....

Bardzo interesują mnie nowe odkrycia, połączenia smaku i przepisy....Takie wydarzenia, jak sporządzanie nowej kompozycji smaków zostawiam na szczególne okazje....najbliższą są ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA, gdzie spotkam się z rodziną, by wpaść w otchłań tej chwili, zapominając na chwilę o wszystkim z najbliższymi....

 

Kawa, jest dla mnie nieodzownym elementem spotkań, nie ważne czy z rodziną, czy służbowych, czy przyjacielskich....Kawa to doskonała okazja na....

Odprężenie po ciężkim dniu...

Elegancja i smak spotkań....

Kawa pozwala się lubić w każdej sytuacji...i za to ją kocham....

Dowodem na to jest mój certyfikat, ze szkolenia

 

 

Wiedza z tej,,półki’’ jest dla mnie- miłośnika kawy, niebywale cenna, a dlatego, że nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego, iż kawa zawiera w sobie aromaty, niczym wino, rośnie w wysokich partiach gór, gdzie niestety panuje niska temperatura, więc i dłużej dojrzewa....Kawa pochłania aromaty z drzew, krzewów, upraw...i tak jak wino kupujemy z danego rocznika, wcale nie dlatego, że im starsze tym lepsze!!!!!

ALE DLATEGO, IŻ ZNAWCY WIEDZĄ IZ DANY ROK BYŁ URODZAJNY, DOJRZEWAŁY NAJBARDZIEJ WYSZUKANE ODMIANY....KAWA POCHŁANIAŁA AROMATY...

Prawdziwa i dobra kawa sięga cen kolosalnych.....z uwagi na koszty upraw...

Jednak mówiąc o kawie mówimy o 6.000 gatunków tej wspaniałej (jak dla mojego) podniebienia substancji...

 

Nie każdy wie, iż kawa każdego roku smakuje inaczej...

Dlaczego???

Ponieważ każdego roku nabiera mniej lub bardziej intensywnych aromatów....

Dlatego większość kaw jest mieszana, aby nie zgubić podstawowego smaku....

Kawy z wyższej półki, typu Tchibo Exclusive są to kawy kwaśne, a na końcu języka można poczuć smak jakby pomarańczy.....

 

I NIE BEZ POWODU MYŚLĘ, HOLENDRZY NAZYWALI KAWĘ ,,CZARNYM ZŁOTEM’’

 

A jak złoto, to rzeczywiście jest to opinia światowa....a ja wcale się nie dziwię....

 

Ja w te wyjątkowe Święta mam zamiar ugościć swoją rodzinę i wszystkich, którzy mają ochotę z nami spędzić ten czas prawdziwą kawą espresso..

ESPRESSO- czas ekstrakcji około 25 sekund, woda: 25-35 mil.

Dla,,delikatnych’’ CAPPUCCINO 1-1,5 cm piany, 150-180 mil. Mleka- koniecznie tłuste podgrzane do temp. 60 stopni, sprawdzić to można, gdy metalowy garnuszek jest dobrze ciepły, ubijamy i mieszamy...Doskonałe....

Choć nie ucieknę od tradycyjnie parzonej kawy....szanuje swoich bliskich, chcę by w ten czas poczuli się wyjątkowo, by mogli dostać dla swojego podniebienia to o czym właśnie marzą, by mogli zapamiętać te chwilę...

 

Ja nigdy nie zapominam by bazować na najlepszej kawie, skoro jest ona nieodzownym elementem każdego spotkania, jest ona dla mnie wyrażeniem szacunku do osoby, którą goszczę, z którą wymieniam poglądy, z która spędzam czas....

Na co dzień korzystam z kawiarki, kawa wówczas nie traci aromatu, jest zdrowa (ponieważ jest parzona do minuty czasu) i zachowuje swoją głębie, której nawet na końcu nie popsuje najmniejsze zmielone ziarenko ;)

Kawę pijam ze swojego kubeczka, jeśli spodziewam się większej ilości gości stawiam filiżanki, parzę mleko o podaję wraz z słodkościami...

Na mieście lubię wypić szybką małą czarna, jeśli mój grafik jest bardzo napięty,ale przy ,,luźnym’’ spotkaniu preferuję najczęsciej kawę z mlekiem....uwielbiam ten łagodny smak odprężenia...choć nie zawsze, ale jak to z kobietą ... zmienną jest!!!

 

Pierwsza kawiarnia powstała w Warszawie w 1724 roku...

Ja nie pamiętam, kiedy powstała moja w moim domu, ale zapraszam na degustację....

00:45, emikluka
Link Dodaj komentarz »

Dziś zapadł dzień, w którym można by poczuć spełnienie, można by spojrzeć wstecz, kilka dni za siebie i podziękować  za ,,blogowanie’’ z gwiazdami...i wszystkim biorących udział w konkursie, było mi bardzo miło poznać poglądy i spojrzenie na tak niecodzienne sprawy jak przygotowania świąteczne, i te tak codzienne rzeczy, które dzieją się wokół nas wszystkich z punktu widzenia blogujących ,,świątecznie’’ i nie świątecznie, oraz gwiazd, które zasiądą (i nie) w składzie Jury...i tych, którzy nie blogują, a czytają, oceniają...wszystkim..po prostu

 

 

Z MOJEJ STRONY TRZEM WYJĄTKOWYM POLKOM, całemu JURY ORAZ całemu ZESPOŁOWI TCHIBO.... SERDECZNIE DZIĘKUJĘ...

Za miłą atmosferę,

Ciekawe wpisy

Wyczerpujące komentarze....

Za treść i formę...

DZIĘKUJĘ....

I wszystkim podzielającym, lub nie... moje poglądy ;)

 

za to co obecne, i to co przed nami... od mojego reniego również ;)

 

 00:54:51 

00:06, emikluka
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 grudnia 2008

 

 

 

I coraz większymi krokami zbliża się ten, oczekiwany, ten wyjątkowy czas...dziś powoli zaczęłam wykreślać zakupione produkty z mojej świątecznej listy....troszkę się w domu zmieniło, w lodówce zabrakło miejsca, na koncie też zaczyna brakować, blask księzyca zanika w oświetleniu świątecznych stroików, a w domu rozchodzi się kiszony zapach, to już nie ,,Air Wick – Sensual’’... zapach zapowiedzi, że jednak coś się zmienia...i wówczas, jakoś około 18.17 pomyślałam....

przecież człowiek, zgodnie ze swoją wewnętrzną naturą, jest stworzeniem, które nie tylko myśli i pracuje, ale także modli się, śpiewa, czasem i tańczy, opowiada historie i świętuje....

Zapamiętajmy to!!!

Niech nie pozostanie to suchym przemyśleniem a może prawdą, a nawet jeśli nie, niech będzie inspiracją do tworzenia nowego świata...może w tym świecie będzie nam się żyło lepiej....to w końcu będzie nasz świat.....zainspirowany momentem...

Wiem tylko, iż życia nie można zrozumieć bez miłosiernej, świątecznej wyrozumiałości, nie można go bez świątecznej wyrozumiałości przeżyć....więc może kupmy już dziś świeczkę by zapalić ją na pasterce.....nie wiem czy wiele z nas już nie zapomniało o tym pięknym zdarzeniu.....przecież płomień to życie, to miłość....zapalmy w te Święta Bożego Narodzenia światło, a nie narzekajmy na ciemność!!!

Niech Święta niosą ze sobą magię postanowień....tych wewnętrznych ...tych od głębi....nawet jeśli postanowieniem miałoby być przeczytanie dobrego wiersza każdego dnia, zobaczenie wspaniałego obrazu, opowiedzenie bajki, a jeszcze lepsze...gdyby było to wypowiedzenie kilku rozsądnych słów!!! Może nasze dzieci będą czerpać z nich prawdę....

Ale tak naprawdę Święta są dla mnie czasem zadumy.....pisałam już o tym i pewnie jeszcze napisze, ponieważ dopiero człowiek po rozmowie samego z sobą, jest w stanie odszukać w swoim wnętrzu źródło które nigdy nie wyschnie...a wówczas każdy z nas tak zorganizuje sobie życie, aby każda chwila w nim była ważna....a ta Świąteczna NAJWAŻNIEJSZA!!!!

Nie...wcale nieprawda, że to jest trudne....i takie czysto opisowe....ja też jestem człowiekiem i zdaje sobie sprawę, iż być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie...ale czas Świąt Bożego Narodzenia, kontakt z rodzina, wspólne przygotowania, czas poświęcony na życzenia, na pakowanie, na szukanie tych wymarzonych prezentów....przybliża nas tylko do najgłębszych emocji ukrytych w sercu, czasem głębiej, czasem gdzieś na mieliźnie...

Więc czas Świąt powinien i niech uświadomi nam iż wcale nie otrzymujemy krótkiego życia,

Lecz je takim czynimy,

Nie brakuje nam czasu,

Lecz trwonimy go....

A jeden dzień może być perłą,

Wiek cały może nic nie znaczyć.....

Niech tą perłą dla nas i naszych najbliższych będą Święta Bożego Narodzenia!

Czas to przecież nie jest droga szybkiego ruchu,

Pomiędzy kołyską a grobem,

Czas- to miejsce na zaparkowanie pod słońcem....

Czas Świąt....

I ten czas niech stanie się jednym z  najpiękniejszych momentów życia....

A na pasterce poprośmy Boga aby...

dał nam siłę na zmianę tego, czego zmienić nie możemy...

Aby dał nam mądrość, by odróżnić jedno od drugiego!

 

Bo ja osobiście myślę tak...możemy cieszyć się, bądź nauczyć się być zadowolonym z tego co się otrzymało....lecz nie ma sensu dążyć do czegoś czego nie ma....najważniejsze jest to co widzę.....a widzę dziś wystawy pełne pięknych lampek, choinek, uśmiechnięte twarze dzieci,  cukiernie pełne ciast, pełne rybie kształty, czy oprócz tego co kryje wnętrze naszego serca jeszcze nam czegoś potrzeba?

 

no może łyk kawy pełnej inspiracji...może zaduma nad głębią, jaka wydobywa się nawet w procesie palenia małych ziarenek ;)

 

00:04, emikluka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 grudnia 2008

 

 

Dziś odwiedziliśmy rodzinę w Kolumnie, niestety podróż nie należała do najbardziej komfortowych, ponieważ cisnęliśmy się w ciasnym przedziale pociągu z masą dziewczyn chichoczących co jakieś 17 sekund....no niestety nasz kochany śpiący synek nie ,,utnął’’sobie drzemki...a szkoda....

Na szczęście to tylko pół godziny podróży....dochodzę do wniosku, że jednak na Święta zażyczę sobie polisę na życie po tej przejażdżce ;)

Jak tylko opuściliśmy peron skierowaliśmy się do Dorotki, czekała na nas od jakiś 15 minut, wcześniej nie było czasu na rozpiski w esemesach...

Dzieciaki podobno czekały podekscytowane....a my w tym czasie spokojnie podążaliśmy w kierunku ich domku....

Buzi, buzi, cmok, cmok i usiedliśmy...nareszcie....kawka, ciasteczko, ( ja niestety nie mogę, cukrzyca od 15 roku życia w zupełności ograniczyła funkcjonowanie moich kubków smakowych, szczególnie w zakresie słodkości..idzie zboleć...) ale mąż....dobrze, że Dorotka nie wyrzuca z domu za obżarstwo ;)

Dzieciaki uradowane, że Mikołaj przyszedł dziś za wcześnie....Kamilek dostał swoje upragnione słuchawki do komputera, a Darcia płytę z muzyką, plus słodkości rzecz jasna...

No i listy....do Świętego...Mikołaja....

Nie mogłam opanować zdziwienia..

Dzieci w tym wieku mają takie potrzeby pomyślałam????

MP4, MP3, laptop, i to nie byle jaki, różowy musi być...

Najnowsze gry PC, komórka, i znów MP4...

 

Więc z czym my właściwie przyjechaliśmy????... czy powinno nam być wstyd???

Dorotka mówi, że nawet wczoraj ,,wyczaiła’’ fajny laptop w ,,Smyku’’ w Manufakturze, ale kosztował 349 zł...

O bożesz.....już tego nie udało mi się powstrzymać....!!!

Czy ja kiedykolwiek miałam pojęcie o takich zabawkach????

Czy moje zaledwie półtora- roczne dziecko na kolejne Święta zażyczy sobie.....MP5- pojemność 80GB, Sony, wyświetlacz kolorowy LCD, matryca bla..bla..bla...?????????????

O nie pomyślałam.....

Dorotka była już widać ,,oswojaona'' z potrzebami swoich dzieci, do mnie ta informacja długo nie mogła trfaić....nie mogłyśmy powstrzymać się od wspomnień naszego dzieciństwa....

Dorotka wspominała swoją pierwszą lalkę, która siedziała dla wystroju na wersalce i nie można było się nią bawić, o tym jaki człowiek był wówczas ułomny z braku techniki...

ułomny???  pomyślałam i powoli kończyłam kawę...

raczej szczęśliwy...nic się nie psuło, nie było wiecznego problemu z bateriami, ładowarkami, wymianą niegrających pianinek, ludzie nie zabijali się w marketach w pogoni za promocją, nie skakali sobie do gardeł w ,,dziale obsługi klienta''....

tak, człowiek był zdrowszy...teraz tyle zostało już wymyślone, że aż boję się pomyśleć o kolejnych Świętach....

no czas uciekać, czeka nas dłuższa podróż...

Ale wracając... znów, może tym samym pociągiem, choć koleżanek już nie było, a misio zasnął jak  ,,dziecko’’ zastanowiłam się tylko, jak nas uchronić przed cudem techniki, ,,przecież to straszne’’ pomyślałam...

I jak tu cieszyć się dzieciństwem, kiedy wszystko, nawet Święta, nie zmuszają nas do niczego więcej jak zarabiania kasy...którą później trwonimy na takie marne przedmioty...

Najpierw narzekamy, ale kupujemy, potem z łzami obserwujemy kolejne nowości, ale to może nie boli tak bardzo, lecz to, że moje dziecko nie pomyśli pewnie ile pieniędzy oraz pracy kosztował mnie zakup tego urządzenia, lecz rzuci je w kąt z płaczem, bo moda minęła...bo koledzy mają już ,,MP5’’

Gdzie ta radość z rzeczy prostych?

Gdzie ta skromność przedmiotów?

Gdzie ta zaradność?

Gdzie to nasze dzieciństwo?

Nam rodzicom, nikt tego nie odbierze...a nasze dzieci??? Może po prostu je kochajmy..bez granic, opowiadajmy bez granic, zasypujmy emocjami, to ważniejsze niż jakieś ,,MP5’’

Tak myślę....

 

,, W ogrodzie rosła rdza. Zakochał się w niej wiatr. Byli zupełnie

rózni, on lekki i jasny, ona- nieruchoma i ciężka jak krew.

Przyszedł człowiek w drewnianych sabotach i gołymi rękami zerwał

Różę. Wiatr skoczył za nim, ale tamten zatrzasnął przed nim drzwi.

Obym skamieniał- zapłakał nieszczęśliwy. Mogłem obejść cały

Świat, mogłem nie wracać wiele lat, ale wiedziałem, że na zawsze czeka.

Wiatr rozumiał, że aby naprawdę cierpieć, trzeba być wiernym.’’

 

Zbigniew Herbert

 

Nasz rok, HERBERTOWSKI...
00:10, emikluka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 15 grudnia 2008

 

Chwila głębi.....tak, jak tylko udało mi się otworzyć oczy zastygły one nieruchomo w jednym punkcie...w podążaniu za snem, który już minął. Oliwier jeszcze spał, niespokojnie kierował główkę w stronę okna, jakby chciał się wzbudzić...Pocałowałam go...

,,śpij słodko, kochanie, niech słońce wstanie dziś wcześniej’’ powiedziałam cicho, i szybko wróciłam myślami do swoich emocji...

pamiętam poranek świąteczny, jak mama od samego ranka krzątała się po kuchni, biegając w jedną i drugą stronę w pogoni za zapachem pieczonego drożdżowego ciasta, czasem obudził mnie krzyk...

,, O Boże wykipiało’’, bo mama zawsze ciasto wyrabiała wieczorem, a rano piekła te wszystkie smakołyki...

pamiętam nawet jak wędrując przez kuchnię do łazienki, niezauważona, widziałam jak bardzo jest zabiegana, na takim małym metrażu naszej kuchni...o śniadaniu nie było mowy, nie dało rady dokopać się do niczego w lodówce, a może to była obawa, aby nie ruszyć czegoś, co zaraz będzie częścią integralną sałatki. Mama nie miała takiego problemu, zawsze pościła do wieczerzy wigilijnej, a jak siadała do stołu zawsze mówiła, że w sumie to jest najedzona, w końcu musiała spróbować czy sałatka jest dobrze doprawiona, czy śledzie nie są za słone, czy karp ma odpowiedni smak, czy barszcz ma swój aromat....wówczas nie miałam pojęcia, co to znaczy ,, przygotowania świąteczne’’

w pamięci mam jej fartuszek, w kolorach tęczy od obieranych warzyw, w oczach mam jej zabieganą postać, która tak pragnęła się rozdwoić, w snach widzę jak to co kiedyś było takie moje, takie bliskie, takie naturalne....

Dziś sama jestem matką....i dbam o to by moja rodzina czuła się w Święta tak wyjątkowo, jak ja wówczas.... aby moja mama wreszcie wstała z łóżka w ten świąteczny poranek i spojrzała ze spokojem, jakby ktoś miał ją dzisiaj wyręczyć... aby mój synek, jak ja czekał na wymarzone prezenty, aby jak ja poczuł ten moment kiedy Mikołaj o nim pamięta...

W naszym domu Mikołaja nigdy nie widziałam, choć mama uparcie twierdziła, że zawsze w nocy zostawiał dla mnie paczkę....była naprawdę pełna słodkości, a czasem nawet zabawek, pamiętam swój pierwszy pamiętnik, który po raz pierwszy w naszym domu pojawił się pod choinką....pamiętam swoją pierwszą lalkę, która miała zginane ręce i nogi, ona również przybyła z spod choinki...

Nie rzadko zdarza się tak, że ojciec rodziny przebiera się za Mikołaja, by swoim dzieciom sprawić radość i móc się z nimi dzielić tym wspaniałym momentem...mojego ojca nigdy nie było....mama wychowywała mnie sama....ojciec zmarł nagle i bardzo dawno...nie zapominam i o nim w te Święta...choć gdy pomyślę jak ciężkie może być życie, czasem nie dowierzam, że można dotrwać tak daleko....

Jestem jedynaczką, oczkiem w głowie mamy, to dla mnie mama zawsze starała się przygotować najbardziej urocze Święta, ponieważ nierzadko spędzałyśmy je tylko we dwójkę... i ten moment kiedy wyciągałyśmy ponad tysiąc orzechów zbieranych w całej naszej okolicy od września...z myślą tylko jedną i jedyną ...,, na Święta’’ mama wszystkie partie suszyła i chowała w segmencie do pustej szuflady, a ja liczyła i liczyłam, bijąc kolejne rekordy....magia wieczoru wigilijnego mieściła się również w tych łupinach włoskich orzechów, rozbijanych przy naszym kaflowym piecu....to były Święta...

I to wytrwanie, podekscytowanie uczestnictwem w pasterce...ta szopka, piękna...żywe zwierzęta....ta kolejka aby zobaczyć, pomyśleć,  poczuć tą magię....szopka pod Łódzką Katedrą....

Wigilia to chyba dla mnie największe słowo...smak tych śledzi w śmietanie i ziemniaki w mundurkach, to mama robiła specjalnie dla mnie, ten makowiec, który był specjałem mojej mamy, smak karpia, barszcz i pierożki.... I

 

TEN OPŁATEK, KTÓRY POZWALAŁ ZAPOMNIEĆ...I WYBACZAŁ WSZYSTKO!!!!

 

moje wspomnienie, mój kominek, mój płomień, moje Święta..................

 

00:20, emikluka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 grudnia 2008

 

I dzień kolejny za mną, w sumie to chyba co najważniejsze już ogarnięte, prezenty będą zaserwowane....może czas pomyśleć o sobie....?!

Jak ja będę wyglądać w te Święta? Przecież spotkamy się z rodziną, babciami, dziadkami, ciociami, wujkami, i nie wiadomo, z kim jeszcze....

Wymyśliłam....dobrze że kartki, czasu nie odliczają, ponieważ Bylibyście zaskoczeni jak długo można przygotowywać myśli do organizacji stroju dla siebie. Gdy wczoraj zamawiałam prezenty,a przyznam, że sama jestem dumna z oryginalności, to jednak doszłam do wniosku, że zakupy w Galerii były czasem- bardzo efektywnie wykorzystanym. Powód?... pamiętam jak wystawy przyciągały moją uwagę, ponieważ mężczyźnie mojemu ...tomajajeczku ;) chciałam kupić jakiś szałowy komplet...szaliczek i czapkę, na tą zimę, na te Święta! Co prawda nawet nie zauważyłam nic, co mogłoby mnie naprawdę zauroczyć, ale mówię o szaliczku. Lecz wręcz przeciwnie z kompletami kobiecymi...oj....jakoś dziwnym trafem na wystawach widziałam same piękne, kobiece kreacje, w końcu kobieta jak kameleon do każdej pory roku się dostosuje aby nawet przy minus trzydziesto stopniowym mrozie wyglądać elegancko i szykownie....

Kobieta w końcu zmienną jest !

Co prawda do tej pory moją małą głowę zaprzątały myśli organizacyjne typu... jak spędzić Wigilię, kogo zaprosić, co z teściami ;)? Jakie prezenty, kiedy akcja sprzątanie ,,naszej domowej ziemi’’? ...że nawet nie miałam czasu się skupić na sobie! A szkoda...

Tak sobie teraz myślę, że na pewno na Święta kupię sobie czerwoną szminkę...tak! i na pewno zacznę jej używać...od Świąt!

I choć kabaretki ubierałam tylko dla męża, w ten dzień je założę...tak! na pewno...

Do tego atłasowa sukienka ze stójką, w kolorze bordo....włosy upięte....tak!...na pewno upięte, przynajmniej nie wpadną mi do barszczu ;)

Jutro pojadę na zakupy, choć jestem już tak,,napalona’’ i podekscytowana, że najchętniej już bym tam pomknęła...najpierw kupię dodatki, a na koniec wybiorę sukienkę..tak! na pewno taka kolejność, w końcu choć w przymierzalniach ciasno, trzeba spojrzeć na całą kompozycję, zastanaowię się tylko gdzie są fajne przymierzalnie, kojarzę, że te całe w lustrach były najbardziej przeze mnie lubiane...tak... na pewno ich poszukam...może nie chce wyglądać tak odświętnie jak choinka, lecz tak jak ona lśnić pragnę ;) oj...jak ładnie to brzmi ...

Mam nadzieję, że będę wyglądać wyjątkowo, a każdy kto na mnie spojrzy dojrzy we mnie, i w moim wyglądzie, to co dla nas najważniejsze...tą wyjątkową atmosfetrę, która budzi nas ze snu codzienności! To staranie włożone w każdy element makijażu niech mówi o tym, że to wyjatkowy moment!Ten czas, który zdarza się tylko raz w roku, więc wykorzystajmy go....proszę

Nawet jeśli ten rok nie każdemu przyniósł same gwiazdy...to

,, Żadna noc nie może być aż tak czarna, żeby nigdzie nie można było odszukać choć jednej gwiazdy. Pustynia też nie może być aż tak beznadziejna, żeby nie można było odkryć oazy. Pogódź się z życiem, takim jakie ono jest. Zawsze gdzieś czeka jakaś mała radość. Istnieją kwiaty, które kwitną nawet w zimie’’

Phil Bosmans

 

Ja myślę, że tym kwiatem jest właśnie Wigilia ....i cały świąteczny czas....to jego owoce...

 

 

 

 

00:23, emikluka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 grudnia 2008

 

Poranek był piękny....nie ukrywam, że strasznie cieszyłam się iż nie muszę dziś wcześnie wstać...Oliwierek też w końcu lubi poleniuchować...

Postanowiłam dziś troszkę poćwiczyć, ponieważ swoje treningi jakoś ostatnio zaniedbałam, a więc łyk L-karnityny i do roboty.....i co mnie dzisiaj zaskoczyło...no chyba najbardziej to iż nie poczułam zmęczenia ...

Pewnie to ,,pikuś’’ w porównaniu z gimnastyką świątecznych porządków...

A już myślałam, że to taki solidny, opracowany przez specjalistów program ćwiczeń...cóż... Zawsze jest coś co można dalej reformować !

Obiadek

Drzemka Oliwierka, chwila by usiąść przy Internecie.....Właśnie

Chwila, chwila...dlaczego ja wcześniej tego nie zobaczyłam ?

 

To dopiero są prezenty!!!! Jak to zobaczyłam, już na dzień dobry wiedziałam co, jak i dla kogo.....

Ale co z tym co już kupiłam....hm...wykorzysta się, w końcu zaraz imieniny ciotki, będzie Komunia chrześnicy, urodziny męża....

Ok....jak na razie część niech spadnie na dół...do piwnicy..a co tam, odrobina kurzu nikomu nie zaszkodziła...z szacunkiem wielkim dla alergików ;)

 

A teraz zobaczcie co nowego przygotowałam, jak dla mnie odlot !

Naprawdę zaczynam doceniać ,,moc’’ Internetu!

 

 

To dla męża, myślicie że ten mu wystarczy ;) choć wolałabym, żeby w sumie nie przeniósł swoich nawyków na moje ,,gniotki ‘’ ;)

 

A oto opis:

,, Antystresowy Cycuś

Masz stresującą pracę, za dużo nauki? Nasz cycuś pozwoli Ci na chwilę zapomnieć o problemach i ukoi Twoje skołatane nerwy. Proponujemy od razu zakupić dwie sztuki, albowiem nie znamy cycków, które lubią hasać osobno. ‘’

Dla cioci Madzi, która wszędzie się spóźnia, ponieważ za późno wstaje, analazłam to:

Opis:

Uwaga: ,,uciekający budzik’’

http://pl.youtube.com/watch?v=3zYO7HNbPl4&eurl=http://bigboystoys.pl/item375__Clocky_Uciekajacy_budzik

‘’Kiedy włączy się alarm budzik zaczyna uciekać. Dosłownie zeskakuje ze stolika nocnego i odjeżdża w sobie znanym kierunku. Może się schować w rogu pokoju, pod łóżkiem lub za drzwiami. Aby go wyłączyć musisz wstać z łóżka i go odnaleźć.Przyznajemy, że taka pobudka może być trochę irytująca, ale za to jest niezwykle skuteczna. Gwarantujemy, że po porannej zabawie w chowanego z budzikiem Clocky, już nikomu nie będzie się chciało wracać do łóżka. ‘’

A jej facetowi....kupię

,,lizak  insekt’’....

,, W lizaku o smaku wódki znajduje się chiński skorpion, który jest całkowicie jadalny, ponieważ został specjalnie wyhodowany do celów spożywczych. Ponadto ma usunięte żądło, więc nie stanowi żadnego zagrożenia dla zdrowia. Poznasz jego smak, jak tylko przebijesz się przez alkoholową powłokę.’’

Może się pokusi ;)

 a to dobre

,,Psi język- zabawka dla psa’’

szkoda że nie mamy psa ;)

 

A TO KUPIĘ MAMUSI....HHE

,, Zasmarkany dozownik do mydła’’

opis:

,, Nochala można przyczepić do ściany za pomocą przyssawki. Powstaje jednak pytanie czy po użyciu tego dozownika naprawdę poczujemy się czysto. Wyobraźcie sobie miny waszych znajomych, których zaprosiliście na przyjęcie i szukają mydła żeby umyć ręce, bezcenne! Dodatkowo, jeśli się dłużej zastanowić to posiadanie takiego dozownika będzie sporą oszczędnością, ponieważ zużycie mydła na pewno spadnie. ‘’

mama na pewno się uśmieje...Święta będą na pewno radosne ;)

Natomiast ja swojego Mikołaja poproszę o to:

,,Cukierkowe stringi dla kobiet’’

,,Pewnie nie raz miałeś ochotę „schrupać” swoją partnerkę, gdy ujrzałeś ją w seksownych stringach. Teraz masz szansę to zrobić… może nie partnerkę, ale za to stringi. Przedstawiamy cukierkowe stringi, w których Twoja partnerka będzie wyglądała nie tylko seksownie, ale także apetycznie. Konsumpcja tych niezwykłych majteczek, będzie niewątpliwie idealnym wstępem do wspólnej zabawy... Stringi wykonane są z około 330 nawleczonych na sznurek, owocowych cukierków. Jednak to tylko 40 kalorii, więc nie trzeba się martwić tym, że zbytnio przytyjemy. Zwłaszcza, że konsumpcja cukierkowych stringów to dopiero początek zabawy, w której zazwyczaj spalamy znacznie więcej kalorii… Jeśli potrzebujesz więcej energii do zabawy, to polecamy wyposażyć partnerkę także w cukierkowy stanik, który idealnie komponuje się ze stringami.''

Myślicie, że dostane komplet ????

00:05, emikluka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2

Liczba odwiedzin Bloga


Do wigili 2008 pozostało:
choinka